Chłopców i chłopców

Szary komin zimowy

2020.11.30 15:21 sklepMAYLILY Szary komin zimowy

Wraz ze zbliżającą się zimą warto zaopatrzyć się w niezbędne akcesoria, które pomogą przetrwać mróz i chłód. Przykładem tego jest szary komin zimowy, który powstał z połączenia dwóch tkanin - bambusowej, zapewniającej optymalną temperaturę ciała, a także miękkiej w dotyku tkaniny minky. Szary komin zimowy sprawdzi się zarówno wśród dziewczynek, jak i chłopców, dopasowując się do dziecięcych stylizacji.
submitted by sklepMAYLILY to u/sklepMAYLILY [link] [comments]


2020.11.11 09:07 smellmynavel Korwin, jego szkoły koedukacyjne i naciąganie faktów

Ostatnio Korwin wylecial z pomysłem, że rozdzielenie chłopców i dziewczynek w szkołąch pomoże w walce z pandemią. To jest jego stary pomysł a tylko odgrzany teraz. Broni go mówiąc że dzieci w takich szkołach mają lepsze wyniki. Oczywiście bardzo wątpię, że Korwinowi leży na sercu edukacja młodych, prawdziwe powody są zapewne inne* ale zacząłąm czytać na ten temat. Owszem, są badania pokazujące że dzieci w szkołąch jednopłciowych mają lepsze wyniki. Ale niegdzie nie jest podane jakie szkoły zostały porównane. Nie ma publicznych szkół jednopłciowych, wiec jeśli porównali szkoły publiczne do niepublicznych to wynik będzie oczywiście skrzywiony przez ten fakt. A nawet jakby porównali tylko koedukacyjne szkoły prywatne do jednopłciowych szkół prywatnych to okazuję się ze te jednopłciowe kosztują $14,000-$16,000 a koedukacujne $10,000. Bogatsi rodzice znaczy że maja lepszą pracę. Lepsza praca znaczy że są mądrzejsi. Dodatkowo nie wiemy czy jedni i drudzy rodzice mają takie samo podejście do nauki (możliwe jest że jedni trzymają większą dyscyplinę niż drudzy). Korelacja
*wspominał też ze bardzo go doopa boli że w szkołach zawieraja się związki rówieśnicze
submitted by smellmynavel to Polska [link] [comments]


2020.10.28 17:18 Tarocistka Wróżby Andrzejkowe

Wróżby Andrzejkowe
Wielu ludzi czeka w napięciu na niezwykła noc, pełną wróżb. oraz dobrej zabawy, czyli Andrzejki.
W noc andrzejkową magia dotyka każdego z nas, poprzez różnego typu wróżby, oraz przesądy andrzejkowe.
Lanie wosku, chowanie kartek z imionami chłopców, ustawianie butów to tylko nieliczne z całego kanonu wróżb andrzejkowych.
W tę niezwykłą noc wszyscy zaczynają wierzyć w magię wróżb, horoskopów czy staropolskich przesądów.
Wszyscy tej jednej nocy chcą uwierzyć w magię, wróżby i oderwać się od szarej rzeczywistości, w końcu tej jednej nocy wszystko jest nie ważne, liczy się tylko dobra zabawa w gronie przyjaciół lub rodziny.
Lanie wosku #andrzeja
submitted by Tarocistka to u/Tarocistka [link] [comments]


2020.10.23 00:26 ProperlyNamedUser Rant: dlaczego nie mówi się o problemach mężczyzn

TL;DR Bo jesteśmy bandą niezorganizowanych pizd. Przykład z dzisiaj: TK i aborcja eugeniczna. FB/IG zawalony postami/relacjami odnośnie aborcji. Kobiety (w moim gronie) masowo udostępniają wszystko. Mężczyźni praktycznie nigdy. Sam tak robię, więc wiem. Szanuję ogromnie, bo naprawdę mózg roz... jak patrzę na waszą organizację. Nie wiem na jakich grupkach siedzicie, bo facebooka używam tylko do rozmów z ludźmi, nie śledzę memów tam, bo od tego mam reddita i wykop. Szanuję ogromnie że wam się chce to robić, bo ja zwykle praktycznie się nie udzielam na FB, nawet nie komentuję nic, bo mi się już nawet nie chce dyskutować np. z szurami antycovidowymi, a wy wspieracie siebie i robicie to naprawdę zajebiście. Jest ten taki dowcip o różnicy między solidarnością jajników i plemników, gdzie baba jak dzwoni do kumplów faceta wracającego po nocce u kumpla, to 8 potwierdziło że chłop u niego spał, a 2 mówiło że dalej tam jest, natomiast jak chłop dzwoni do koleżanek kobity, to żadna nie potwierdza tego. W prawdziwym życiu raczej wygląda to tak, że jak wśród mniej wyrozumiałych mężczyzn któryś zapytałby czy jego koledzy sobie jaja badają, albo prostatę, to spytają się "a co, chłopców wolisz / lubisz jak ci wsadzają w dupę?". U kobiet jest to zdecydowanie rzadsze zachowanie.
Chapeau bas, drogie panie, naprawdę.
submitted by ProperlyNamedUser to Polska [link] [comments]


2020.09.05 16:17 Shyningam Problem z regulaminem szkolnym

Dzień dobry, tak jak w temacie mam pytanie związane z regulaminem mojej szkoły. Przed wakacjami zrobiłem sobie kolczyki w uszach i wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że pani wzięła mnie na rozmowę. Pokazała mi paragrafy które oznajmiały, iż "uczennice mogą nosić w uszach kolczyki i używać dyskretnego makijażu" oraz "uczniowie nie mogą nosić fryzur i gadżetów charakterystycznych dla subkultur oraz zakazanych przez przepisy artykułu 13 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej ". Moje pytanie brzmi czy mężczyzna, który nosi kolczyki poważnie zalicza się do jakieś subkultury i czy fakt że w pierwszym paragrafie nie uwzględniono chłopców automatycznie zakazuje im noszenia kolczyków? Jestem uczniem liceum i nie wiedziałem że nawet w szkołach średnich pojawia się taka pewnego rodzaju opresja związana z ubiorem. Chciałem jeszcze zaznaczyć że nie ubieram się wyzywająco (nie jak niektóre dziewczyny i chłopcy których widzę na korytarzu).
submitted by Shyningam to Polska [link] [comments]


2020.08.11 14:14 antievrbdy999 Dostałem bana na r/Polska za krytykę socjalizmu. Nie używałem wulgaryzmów, nie wyzywałem nikogo. Sam za to zostałem zwyzywany od bezmózgów przez lewicowych chłopców. Kolejny przykład cenzury i stronniczości moderatorów r/Polska.

Dostałem bana na Polska za krytykę socjalizmu. Nie używałem wulgaryzmów, nie wyzywałem nikogo. Sam za to zostałem zwyzywany od bezmózgów przez lewicowych chłopców. Kolejny przykład cenzury i stronniczości moderatorów Polska. submitted by antievrbdy999 to konfa [link] [comments]


2020.06.16 11:31 Raspoint Drift away in Polish

Dzień po dniu jestem coraz bardziej zdezorientowany A jednak szukam światła w strugach deszczu Wiesz, że to jest gra, którą nienawidzę przegrywać Czuję napięcie, nie wstyd Och, dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Och, dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Zaczynam myśleć, że marnuję czas Nie rozumiem rzeczy, które robię Świat na zewnątrz wygląda tak nieuprzejmie Więc liczę na to, że mnie przeprowadzisz Och, dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć A kiedy mój umysł jest wolny Wiesz, że melodia może mnie poruszyć A kiedy czuję się niebieski Gitara nadchodzi, by mnie uspokoić Dzięki za radość, którą mi dałeś Chcę, żebyś wiedział, że wierzę w twoją piosenkę Rytm, rym i harmonia Pomagasz mi wzmocnić mnie Och, dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Och, dajcie mi beat chłopców i uwolnijcie moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Hej, hej, daj mi pobitych chłopców i uwolnij moją duszę Chcę zgubić się w twojej skale, przetoczyć i odpłynąć Na na, nie, nie weźmiesz mnie Och, weź mnie Nie znajdzie Wcześnie rano chcą mnie zabrać Chodź, uwolnij moją duszę i odpłyń
submitted by Raspoint to copypasta [link] [comments]


2020.03.14 19:41 Sklepinternetowypl Pisaki STEMPELKI mazaki flamastry z pieczątka 18 kolorów Sklepinternetowypl Viktoria Sylwia Aptacy

Pisaki mazaki z pieczątką 18 kolorów, jak sama nazwa wskazuje zawierają 18 kolorów pisaków w jednym komplecie (kolory reprezentują wszystkie barwy tęczy) z pieczątką. Mazaki znajdują się do tego w wygodnym w użyciu, sztywnym plastikowym opakowaniu w formie przezroczystego pudełka z zamykaną na zatrzask pokrywką z niebieską rączką. Dziecko może przenosić całe pudełko z pisakami. Produkt jest w pełni bezpieczny w użytku, nietoksyczny i antyalergiczny. Niewłaściwie użytkowany może jednak brudzić odzież.

Pisaki mazaki z pieczątką 18 kolorów – GŁÓWNE CECHY:

submitted by Sklepinternetowypl to u/Sklepinternetowypl [link] [comments]


2020.03.14 19:27 Sklepinternetowypl Pisaki flamastry mazaki z pieczątką 36 kolorów stempelki Sklepinternetowypl Viktoria Sylwia Aptacy

Pisaki mazaki z pieczątką 36 kolorów, jak sama nazwa wskazuje zawierają 36 kolorów pisaków w jednym komplecie (kolory reprezentują wszystkie barwy tęczy) z pieczątką. Mazaki znajdują się w wygodnym w użyciu, sztywnym plastikowym opakowaniu w formie przezroczystego pudełka z zamykaną na zatrzask pokrywką z jasnoróżową rączką. Dziecko może przenosić całe pudełko z pisakami. Produkt jest w pełni bezpieczny w użytku, nietoksyczny i antyalergiczny. Niewłaściwie użytkowany może jednak brudzić odzież.

Pisaki mazaki z pieczątką 36 kolorów stempelki – GŁÓWNE CECHY:

submitted by Sklepinternetowypl to u/Sklepinternetowypl [link] [comments]


2020.03.13 09:09 redkoszul Arsenał przygląda się ruchowi Thomasa Parteya

Atletico Madryt strzelił trzy gole, aby ogłuszyć Liverpool, wygrywając 3-2 w Lidze Mistrzów w środę. Marcos Llorente i Alvaro Morata strzelili gola, by przypieczętować zwycięstwo i utrzymać Los Rojiblancos bez porażki w ostatnich 25 meczach u siebie. Tymczasem zręczność Jana Oblaka wydłużyła czas gry. Teraz ich rywale powinni już wiedzieć, że Liga Mistrzów nie robi tego wprost. Ta noc była zdecydowanie jedną z najbardziej dumnych nocy w historii Atlético.
Główny trener Atletico, Simeone, powitał chłopców: „Atletico wiedział, jak cierpieć, znosić i zdetronizować obecnego mistrza Europy”. Mężczyzna chwalił także bramkarza Jana Oblaka jako jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. Joao Felix był pod wielkim wrażeniem tłumu Anfield podczas wieczoru zwycięstwa. Był bardzo szczęśliwy, ale też czuł się niesamowicie. „Cierpienie” napastnika Atletico Madryt przyniosło im zwycięstwo. W tym roku Felix będzie grał w nowej Mistrzostwa Europy 2020 Koszulki Piłkarskie Portugalia dla swojego kraju.
Pomocnik Atletico Madryt Thomas Partey został uznany za najlepszy cel przez Arsenal. Ghana International stała się kluczowym graczem dla hiszpańskich gigantów. Strzelcy będą chcieli podpisać defensywnego pomocnika, a Partey będzie jego priorytetowym wyborem. Noszenie Koszulki Piłkarskie Mistrzostwa Europy 2020 to marzenie każdego piłkarza. Menedżer Arsenalu uważa, że ​​26-latek byłby w stanie wywrzeć natychmiastowy wpływ na klub. Partey ma w umowie klauzulę zwolnienia o wartości około 42 milionów funtów.
submitted by redkoszul to u/redkoszul [link] [comments]


2020.01.03 08:18 redkoszul Klopp prosi swoich ludzi o 100% skupienie

Liverpool przywrócił 13-punktową przewagę na szczycie tabeli po kolejnym zwycięstwie w czwartek. Bramki Mohameda Salaha i Sadio Mane'a pomogły klubowi pokonać Sheffield United 2-0. Drużyna Kloppa ma 58 punktów z 20 gier, choć daleko im do olśniewającej najlepszej strony. Kierownik powiedział, że mogą robić lepiej. Ich niepokonana seria Premier League ma teraz 37 spotkań, wciąż po Arsenalu i Chelsea. Aby pobić rekord, musieliby uniknąć porażki w kolejnych 13 meczach ligowych.
Następny mecz Liverpoolu zmierzy się z rywalami Merseyside Evertonem w Pucharze Anglii w niedzielę. Jedynym celem tych chłopców jest zwycięstwo w grze i będą oni w 100% skoncentrowani. Tak jak powiedział Klopp: „Każdy, kto ma Koszulka Liverpool, rzuć swoją duszę na boisko”. Liverpool zapłacił 75 milionów funtów za podpisanie umowy z Virgilem van Dijkiem dwa lata temu. Następnie zapłacili rekordową kwotę 56 milionów funtów, aby podpisać kontrakt z bramkarzem, Alisson. Cokolwiek, wierzą, że van Dijk okaże się przełomowym dodatkiem dla klubu.
Mówi się, że Liverpool ma nadzieję na podwójny transfer i rozważa ruch w lecie. 21-letni Jamal Lewis jest postrzegany jako potencjalne wsparcie dla Andy'ego Robertsona. Uwagę przyciągnęła także kreatywność Emiliano Buendii i nie mogą pomóc w przygotowaniu dla niego Koszulki Piłkarskie. Jednak szef Liverpoolu Jurgen Klopp wykluczył jakąkolwiek działalność w styczniu, a Norwich nie ma teraz zainteresowania sprzedażą żadnego z graczy.
submitted by redkoszul to u/redkoszul [link] [comments]


2019.11.15 20:32 kamolescu Najpopularniejsze męskie IMIONA w Polsce w latach 2000 - 2018

Animacja przedstawiająca najpopularniejsze imiona chłopców na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat.
https://youtu.be/XFmuCPAPBwo
submitted by kamolescu to Polska [link] [comments]


2019.06.07 20:22 Megis2008 New Mode !

In English :Hey everyone ! I want to say that it starts with a new DDLC mod ! It will be called "Tłoki Tłoki Art Club" ! This is the Polish name, so do not be surprised by this letter "ł". It will be based on what Doki doki, but I will definitely be fun! I will introduce you to the main girls!
Sayori-Clara: It disgraces the boys because in 1,2,3,4,5 and 6th grade, the boys tormented her and she all thought she was gay, but eventually she discovers that the main bochater is not. And she will encourage us to the art club. There is a rumor that he is suffering from asperger.
Natsuki-Ana(me :3): It is this Tsundere loves manga, anime etc. She is in a different boyfriend from her estate, but she will soon discover that it is not her true love: 3. It is rumored that she suffers from dyslexia.
FACT: This is Klara's best friend: 3
Yuri-Hanna: A typical loner and therefore Dandere. She is VERY shy. Lessons than breaks. Ania and Klara had to take the first step so that Hania finally opened. The rumor is that she is anti-social.
Monika-Suzya: She's just mean nobody's really fucking her, but everyone is afraid to tell her. She's crashing on the trolie (that's a classmate). She's VERY ugly. there are rumors that he likes to argue.
The planned release date of this game is August, but I do not promise anythin :3
PL: Hej wszystkim ! Chcę powiedzieć, że zaczyna się od nowego modu DDLC! Będzie nosił nazwę „Tłoki Tłoki Art Club”! To jest polska nazwa, więc nie zdziw się tą literą „ł”. Będzie oparty na tym, co Doki doki, ale na pewno będę zabawny! Przedstawię ci główne dziewczyny! Sayori-Clara: Obraża chłopców, ponieważ w 1,2,3,4,5 i 6 klasie chłopcy ją dręczyli i wszyscy uważali, że jest gejem, ale w końcu odkrywa, że ​​główny bochater nie. A ona zachęci nas do klubu sztuki. Krąży plotka, że ​​cierpi na aspergera. Natsuki-Ana (ja: 3): To właśnie Tsundere uwielbia mangę, anime itp. Jest z innego chłopaka ze swojej posiadłości, ale wkrótce odkryje, że to nie jest jej prawdziwa miłość: 3. Krąży plotka, że ​​cierpi z dysleksji. FAKT: To najlepszy przyjaciel Klary: 3 Yuri-Hanna: Typowy samotnik, a zatem Dandere. Ona jest bardzo nieśmiała. Lekcje niż przerwy. Ania i Klara musiały zrobić pierwszy krok, aby Hania wreszcie się otworzyła. Plotka głosi, że jest antyspołeczna. Monika-Suzya: Chodzi o to, że nikt jej nie pieprzy, ale wszyscy boją się jej powiedzieć. Rozbija się o wózek (to kolega z klasy). Jest BARDZO brzydka. Krążą plotki, że lubi się kłócić. Planowana data premiery tej gry to sierpień, ale nie obiecuję niczego: 3 A na wrzesień jest przewidywane spolszczenie.
submitted by Megis2008 to u/Megis2008 [link] [comments]


2019.03.03 23:46 kochamzabawki esklep dla dzieci

Sklep z zabawkami Kochamzabawki.eu jest miejscem ,w którym odnalezienie się nie będzie trudne dla Państwa, gdyż prostota obsługi oraz bezpieczeństwo danych były naszym mottem przy tworzeniu tego sklepu.
Cały czas staramy się poszerzać asortyment zabawek dla chłopców i zabawek dla dziewczynek, zabawek dla niemowlaków oraz także gadżetów dla nastolatków.Na tą chwilę posiadamy w sklepie około 2000 produktów, z których każdy na pewno coś dla siebie wybierze.
submitted by kochamzabawki to u/kochamzabawki [link] [comments]


2019.02.14 17:25 ACoTam2 kiedy pobrałeś ogólnoszkolny plan lekcji z oficjalnej strony szkoły... czas na r/porlski. nie chodzi o wf/wf bo to podział na chłopców i dziewczyn

kiedy pobrałeś ogólnoszkolny plan lekcji z oficjalnej strony szkoły... czas na porlski. nie chodzi o wf/wf bo to podział na chłopców i dziewczyn submitted by ACoTam2 to Polska [link] [comments]


2018.10.01 13:54 SoleWanderer Koniec Kościoła, Żydzi panują nad światem - wizje red. nacz. "Do Rzeczy" w jego powieści SF

Co wieszczy w "Epoce Antychrysta" Paweł Lisicki? Koniec Kościoła, Żydzi panują nad światem, seksualizacja dzieci (zresztą i tak są tylko z in vitro)

Antychryst nadchodzi! Bracia i siostry, na tle nowej powieści naczelnego "Do Rzeczy" Tomasz Terlikowski jawi się jako autor poczciwie umiarkowany. "Epokę Antychrysta" Pawła Lisickiego czyta się jak odjechane komentarze prawicowego trolla o upadku Kościoła i treningu seksualnym dzieci.
Niby temat nie jest nowy. Prawica od lat kocha dystopie pełne złych feministek i prześladowanych mężczyzn, w sutannach lub nie. Rzeczony Terlikowski nie tak dawno popełnił powieść „Operacja Chusta”, w której papiestwo przed toczącym Zachód rakiem laicyzmu schronić musiało się w Afryce. W wydanej właśnie „Epoce Antychrysta” Pawła Lisickiego jest inaczej – rak laicyzmu stoczył i zasymilował papiestwo.

Tęczowa piuska i chwała Jasnej Góry

Oto w 2217 r. na tronie Piotrowym zasiadł papież Judasz – przyjmuje to imię, by pokazać, że Bóg każdemu wybacza i nikogo nie można oceniać. Nosi białe trampki z różowym trójkątem i tęczową piuskę do krótkich spodenek. Jest idolem mieszkańców Zjednoczonych Stanów Europy.
Znakiem tego superpaństwa są sierp i młot w kolorze zielonym. Ostatnie ogniska oporu „prawdziwych” chrześcijan, zwanych „neopelagianami”, to klasztor na Jasnej Górze i Nigeria. Kler uległ temu, co Piotr Semka nazywa „dyktatem politycznej poprawności”. Kandydaci na księży przechodzą badania, podczas których pokazuje im się bluźnierczą sztukę – a oni nie mogą reagować na nią z oburzeniem, bo fanatyzm religijny zamyka drogę do stanu duchownego.

Przyjdą i zabiorą nasze dzieci

Kościół w książce Lisickiego dostosował się do świata, a jest to świat upadły. Prawie wszystkie dzieci są z in vitro, powszechnie działają kliniki eutanazyjne – w pewnym wieku eutanazja, w przypadku niezaliczenia odpowiednich badań, jest obowiązkowa. Większości rodziców odbiera się potomstwo, by bez przesądów i uprzedzeń wychowywały je publiczne instytucje; zaś już w 2174 r. zabroniono chrztu nieletnich, obecności związków wyznaniowych w szkołach i zabierania dzieci do kościoła.
Od podstawówki wprowadza się „dragkidowanie”, czyli „trening seksualny” w klasach. Jak opisuje to narrator Lisickiego? „Pod nadzorem psychologów dzieci miały się obnażać, masturbować i opowiadać o swoich odczuciach (...) Nauczyciele zachęcali też chłopców do kucania podczas oddawania moczu, dziewczynki zaś miały robić to na stojąco”.
Książkę Lisickiego czyta się trochę jak odjechany komentarz skrajnie prawicowego trolla pod artykułem w internecie. Jest w tym pewna perwersyjna przyjemność. Ale szybko uświadamiam sobie, że ten „komentarz” liczy trzysta stron. I że ktoś poświęcił sporo czasu i energii, by to napisać.

Redaktor Banał komentuje

Stało się tak dlatego, że Lisicki folguje w powieści swoim osobistym obsesjom. Jako jeden z głośniejszych polskich krytyków obecnego pontyfikatu zwraca uwagę, że Judasza poprzedziło siedmiu papieży Franciszków i że to ten pierwszy, z naszych czasów, otworzył drogę do degeneracji.
Judasz bywa zresztą prezentowany w książce jako karykatura Franciszka I, np. w takim fragmencie: „Słowa Judasza spisywał i redagował stale mu towarzyszący kardynał Ligiduppa. Powierzał je następnie gronu zaprzyjaźnionych dziennikarzy. W ten sposób trafiały do opinii publicznej. Nie były to oficjalne nauki, raczej ukazywały stan ducha Judasza”.
Obok publicystycznego klucza „powiastka” czerpie z jednej strony z Biblii, a z drugiej – z nielubianego przez Lisickiego Oświecenia. Stąd np. tak archaiczny chwyt jak typowe dla oświeceniowych autorów używanie znaczących nazwisk. Wśród lewicowych publicystów zachwycających się Judaszem są m.in. redaktor Banał, Jean Claude van Damulka, Emilio Leninista, Jean Hugon Nonsens, wreszcie pojawia się Gabriela Klementyna Cipko – feministyczna teolożka z Princeton.

Seks na placu św. Piotra

Jako się rzekło, skrajnie prawicowych dystopii było w fantastyce wiele, ale powieść Lisickiego na ich tle się wyróżnia. Na przykład – prawie nie ma akcji. To różni Lisickiego od Terlikowskiego czy Marcina Wolskiego, którzy zadłużeni są przede wszystkim u twórców chłopięcej powieści przygodowej – bohaterowie ich sympatycznie koślawych utworków są w ciągłej podróży, przeżywają awanturnicze perypetie, przy okazji tryskając reakcyjną żółcią.
U naczelnego „Do Rzeczy” „fabułka” ma znaczenie czysto pretekstowe, narracja pozbawiona jest charakterystycznego stylu. Jedyne konflikty rozgrywają się na arenie ciągnących się w nieskończoność zebrań rozmaitych kolegialnych ciał politycznych i kościelnych (czy inspiracją są tu burzliwe kolegia redakcyjne „Do Rzeczy”?). Liczą się przede wszystkim długaśne, obsesyjne opisy wypaczeń katolickiej doktryny i upadku obyczajów, związane przede wszystkim – co za niespodzianka! – z seksem.
Publiczne współżycie na placu św. Piotra? Proszę bardzo, zapanowała taka moda, papieże w imię otwartości przymykają na nią oczy. Najbardziej radykalne feministki w ramach walki z szowinizmem gatunkowym zalecają zaś chodzenie na czworaka i implantowanie sobie sierści.

Rak jako kara za zmianę płci

Zarodek swojej wizji upadku moralnego Kościoła Lisicki zakorzenia z jednej strony w luteranizmie (papież Judasz, podobnie jak sam Lisicki, zajmował się w swoim czasie Lutrem), a z drugiej – w zmianach wprowadzonych przez Sobór Watykański II. W toku narracji przywołuje przekręcone nazwiska postępowych teologów z XX w. – kto ich zna, temu nietrudno będzie ich tu rozpoznać.
Zresztą Lisicki każe Kościołowi katolickiemu zwołać w 2144 r. Sobór Watykański III, który wprowadza kapłaństwo kobiet i zrównuje orientacje seksualne. W kolegium kardynalskim zasiadają kobiety, a nowe zgromadzenia, jak Siostry bez Pruderii Otwartego Jezusa, leczą zbłąkane dusze seksem tantrycznym – jak wiadomo, gdy gdzieś wpuści się kobiety, nie może obyć się bez seksu.
Wszystko to dzieje się niemal sto lat przed pontyfikatem Judasza, którego prawą ręką zostanie transseksualna kardynałka Bigośnicki z tego właśnie zgromadzenia. Będzie ona przeżywać wątpliwości, przyśni jej się szatan i zachoruje na raka – co w XXIII w. już niemal nigdy się nie zdarza. Przejdzie jej wtedy przez głowę, że „jej ciało ją zdradziło, bo ona kiedyś je zdradziła” – dokonując zmiany płci. Ostatecznie pozostanie jednak wierna siłom Zła.

Bóg umarł, udowodni prokurator

Nowym papieżem kieruje pragnienie postępu i transgresji, nie wiadomo jednak, co tu jeszcze przekraczać – skoro prawie wszystko przekroczono. Judasz postanawia więc udowodnić, że nie było zmartwychwstania Jezusa. Ma to być kluczem do prawdziwie „humanistycznego” chrześcijaństwa.
Sojusznikiem papieża-Antychrysta będą wszechwładne instytucje międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości – przede wszystkim złowroga Globalna Prokuratura Światowa. Ma ona znaleźć dowody, że zwłoki Jezusa pozostały w grobie.
Judasz ogłasza, że zdaje się tu na naukę i wynik śledztwa, a sam pozostaje „bezstronny”. W końcu może ogłosić ostatni papieski dokument, którym ekskomunikuje każdego, kto by wierzył w fakt centralny dla chrześcijaństwa, jakie znamy. Następuje koniec Kościoła.

Żydzi zapanują nad światem

Swoje za uszami w aferze rezurekcyjnej mają też Żydzi reprezentowani przez chytrego rabina Wyprawkę. Z kolei premier Izraela to jeden z nielicznych dopuszczany na tajne posiedzenia rządu światowego. Przy okazji końca chrześcijaństwa Żydzi chcą odbudować świątynię w Jerozolimie, a wtedy, tu cytat: „Izrael odzyska należne mu panowanie nad światem”. Świątynia ma wyglądać jak za Salomona, tyle że ofiary będą wegańskie – zamiast zwierząt całopalenia będzie się składać z ziaren słonecznika.
Wątek żydowski jest istotny również w życiorysie samego papieża-Antychrysta. W młodości wielki wpływ ma na niego żydowska trenerka personalna, która stara się niszczyć w przyszłym biskupie Rzymu „reakcyjny” pociąg heteroseksualny. Jak? Siadając przed nim nago, rozchylając prowokacyjnie nogi i karząc go, gdy okazuje podniecenie.
Są też dobrzy Żydzi, „mesjańscy” – to ci, którzy nawróceni na wiarę w Jezusa wzywają papieża do opamiętania. Zgodnie z proroctwem z trzeciego rozdziału Apokalipsy o „Synagodze szatana”: „Oto sprawię, iż przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami, a poznają, że Ja cię umiłowałem”.

Pan Jezus już się zbliża

Tu, bracia i siostry, spojler naprawdę ostateczny. Na finalnych stronach powieści Lisickiego rozbrzmiewają apokaliptyczne trąby, niebo się zwija i nadchodzi, cytuję: „Ten, Którego nikt się już nie spodziewał, na Kogo nikt nie czekał”. Nawet Terlikowski nie uczynił Jezusa Chrystusa bohaterem swojej literackiej fikcji.
Czy Lisicki zwariował? Niekoniecznie. Najwidoczniej chce przejąć od lewicowych artystów i od amerykańskich speców od wojen kulturowych strategię prowokacji. Potraktować Apokalipsę literalnie w mocno politycznej interpretacji, zahaczyć o budzący emocje pontyfikat Franciszka, pośmiać się z gender i międzynarodowych trybunałów, a z drugiej strony nagromadzić do absurdu obskuranckie, antysemickie i seksistowskie klisze, by ściągnąć uwagę.
Częściowo, rzecz jasna, się to udało – z reguły o takiej literaturze nie pisze się w „Wyborczej”. „Epoka Antychrysta” jest jak okładka prawicowego tygodnika. Łatwiej jednak wrzucić na okładkę sierp i młot na tle tęczy, niż stworzyć udaną prowokację artystyczną.
Do udanej literackiej prowokacji Lisickiemu brakuje co najmniej dwóch rzeczy. Po pierwsze, rzemiosła – nie tylko pisać, ale też prowokować trzeba umieć, zdania i rozdziały naczelnego „Do Rzeczy” ciągną się zaś niemiłosiernie jak droga krzyżowa. Prawicowi publicyści wyobrażają sobie, że wystarczy „nabluźnić” na scenie czy w powieści, ale mogą mi zaufać – tak nie jest. Po drugie, brak tu poczucia humoru. A jeśli ktoś nie umie śmiać się także z siebie i swoich, to zamiast „South Parku” wychodzi mu ekscentryczna mieszanka Jana Pietrzaka z zakompleksionym nastolatkiem na forum.

Paweł Lisicki „Epoka Antychrysta”, wyd. Fabryka Słów, Lublin

Sauce: http://wyborcza.pl/7,75517,23988474,co-wieszczy-w-epoce-antychrysta-pawel-lisicki-koniec-kosciola.html
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2018.08.22 11:37 WszystkodlaMaluszka Rampersy dla dzieci

Pajacyki dla najmłodszych z krótką nogawką i rękawem, czyli rampersy dla dzieci to sprawdzone rozwiązanie dla Twojej pociechy na lato. Dzięki nim maluszek nie zapoci się i nie nabawi groźnego przeziębienia. Eleganckie ubranka dla dziewczynek i chłopców na każdą okazję - tylko w sklepie Wszystko dla Maluszka!
submitted by WszystkodlaMaluszka to u/WszystkodlaMaluszka [link] [comments]


2018.06.25 10:03 NieustannyPodziw Legionistki Piłsudskiego. Zakładały mundury i udawały chłopców

Legionistki Piłsudskiego. Zakładały mundury i udawały chłopców submitted by NieustannyPodziw to Polska [link] [comments]


2018.04.16 12:11 rankingi-promocje Domki dla lalek

Zastanawiasz się nad interesującym prezentem dla swojego dziecka? Zapewniamy, że jeden z modeli domków dla lalek z pewnością sprawi Mu wiele radości. Tym samym rozwinie kreatywność i pobudzi wyobraźnię. Domki dla lalek są odpowiednie zarówno dla dziewczynek, jak również dla chłopców. Możesz dobrać dodatkowe elementy, które będą dopasowane do zainteresowań najmłodszych.
submitted by rankingi-promocje to u/rankingi-promocje [link] [comments]


2018.04.01 01:39 onesadlittleboy Nowa Zelandia w czasie II wojny światowej przyjęła 732 polskich sierot-uchodźców wraz z setką opiekunów

Wiele lat później przeprowadzono z tymi dorosłymi już mieszkańcami Oceanii rozmowy, w których poproszono ich o powrót pamięcią do swoich uchodźczych przeżyć. Jest to poruszająca lektura. Fragmenty wspomnień kilkunastu różnych osób, które złożone razem pozwolą zrozumieć, czym była ta pomoc, jak wyglądało odzyskiwanie przez dzieci dzieciństwa i jak wyglądał obóz dla polskich uchodźców w Pahiatua.
PAHIATUA, 1944
„W Pahiatua czekało wielkie powitanie, grała wojskowa orkiestra, robiono zdjęcia, a wokół stały tłumy uśmiechniętych i przyjaznych ludzi. Poczuliśmy się mile widziani.” (1)
„Wieże obserwacyjne przestraszyły nas nieco, ale później je rozebrano. Były one pozostałością wcześniejszego obozu dla internowanych.” (2)
„Gdy przybyliśmy, ujrzeliśmy wszędzie rzędy szarych, wojskowych baraków. Przywykliśmy już do obozów, ale ten był zgoła inny. Panowała tu cudowna świeżość – zielone trawniki, trochę drzew i jakieś szczególne poczucie szczęścia. Może powiem inaczej – nie było tu grozy ni strachu.” (3)
„Łóżka były ślicznie posłane i mieliśmy nawet kwiaty w pokojach. Dało się tu wyczuć serdeczność ludzi, którzy to wszystko przygotowali. Nareszcie poczułam się znów bezpieczna.” (4)
„Niedługo po przyjeździe podano nam pierwszy w Nowej Zelandii posiłek. Jakby cudem wszystkie 732 dzieci zdołano pomieścić w kilku salach jadalnych. Każde dziecko otrzymało talerz i ustawiło się w kolejce przed otwartą ladą z barwnymi i smacznymi potrawami. Byłam oszołomiona taką ilością jedzenia, bo do niedawna pamiętałam nieustający głód i ciągłe poszukiwanie żywności. Odruchowo chciałam ukryć jedzenie na potem, bo myślałam, że może nie być tego więcej po tak wspaniałym początku. Ale krążyła wśród nas nasza polska nauczycielka i zachęcała do jedzenia, zapewniając nas, że jutro będzie go pod dostatkiem.” (5)
OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU
„Porządek dzienny w obozie to: kościół, posiłki, lekcje, sport, sprzątanie, higiena i spanie. Natomiast wolny czas w soboty i niedziele wypełniony był różnorodnością zajęć.” (6)
„Przydzielono nas do klas. Niektóre starsze dzieci miały przerwane lata nauki podczas tułaczki i musiały nadrabiać w klasie z młodszymi.” (7)
„W Obozie mieliśmy własną, polską szkołę. Trafiłam do czwartej klasy gimnazjalnej, która była klasą mieszaną. Uczyliśmy się łaciny i angielskiego.” (8)
„Nauczycielka rozpoczęła pierwszą lekcję, mówiąc nam, że język angielski składa się tylko z pięciu samogłosek, które wymawia się na 18 różnych sposobów, z którymi musimy się zapoznać. Potem napisała na tablicy przykłady (…) Nie miałyśmy pojęcia, o czym ona mówi.” (9)
„Pamiętam swoją pierwszą lekcję angielskiego. Nie wiem, kto był bardziej zaniepokojony tym, co ma nastąpić, nauczycielka Nowozelandka, czy my. Gdy spotkałam ją po latach i wspominałyśmy życie w obozie, dowiedziałam się, że im też było trudno uporać się z nauczaniem w tej niezwykłej sytuacji. Tutejsi nauczyciele nie mieli doświadczenia w pracy z obcokrajowcami.” (10)
„Nasza nauczycielka, pani Neligan, zdecydowała, że musimy zacząć myśleć po angielsku.” (11)
„Nigdy nie zapomnę stania po lekcjach w kolejce po swoją dawkę tranu. Należało otworzyć usta i pani wlewała nam tę wstrętną mieszankę do ust, dając kawałek chleba dla zabicia smaku. Od tej pory nie znoszę tego smaku i zapachu.” (12)
SOBOTA I NIEDZIELA
„Czasami w soboty pozwalano nam chodzić do kina w Pahiatua, na popołudniowe filmy. Podczas seansu filmowego chłopcy wymykali się, aby „pożyczyć” na chwilę rowery nowozelandzkich rówieśników, które stały przed kinem.” (13)
„Niedziele w obozie były szczególnym dniem, bo odwiedzało nas wielu tutejszych ludzi, mieszkających nawet kilkadziesiąt kilometrów od obozu. Między nimi była grupa taneczna wytatuowanych Maorysów oraz szkoccy muzykanci ze swymi kobzami.” (14)
„Pewnego dnia do obozu zawitała maoryska trupa koncertowa. Wszystko było w porządku, dopóki nie zaczęli oni swojego tańca wojennego haka. Z wrzaskiem pobiegłam w stronę drzwi, a za mną koleżanki. W sypialni wskoczyłyśmy do łóżek i ukryłyśmy się pod kocami, pozostając tam aż do rana.” (15)
„Dostałam wstrząsu po ujrzeniu po raz pierwszy Maorysów – nigdy dotąd nie oglądałam ciemnoskórej osoby.” (16)
„W niedziele odwiedzali nas mieszkańcy okolicy. Odbywało się to jak na paradzie. Dziwiliśmy się, że tak dużo ich przychodziło. Dla wielu z nich były to jak wizyty w cyrku.” (17)
„Sami robiliśmy sobie zabawki, a teren wokół był wprost bajeczny – rzeka, dziewiczy busz oraz okoliczne farmy, na które robiliśmy wypady po rzepę, za co przepędzał nas gospodarz.” (18)
„W obozowej sali wyświetlane były regularnie kreskówki oraz filmy o kowbojach, Indianach i piratach. W pamięci utkwił mi szczególnie Żeglarz Popeye i jego szpinak. Czasem oglądaliśmy też filmy dokumentalne o wojnie. Pod ich wpływem zaczęliśmy wyrabiać własną broń: pistolety z kawałków drewna oraz miecze z gałęzi drzew i bawiliśmy się w „dobrych i złych”. Nieustannie kłóciliśmy się, czyja jest tym razem kolej grać rolę złych. Nikt nie chciał nimi być, bo ci zwykle musieli umierać.” (19)
„Szczególnie lubiłam muzyczne filmy, które potem starałam się odtworzyć śpiewając i tańcząc dla dziewcząt w naszym baraku. Było w tym tyle przyjemności, że warto było łamać przepisy o ciszy nocnej.” (20)
„Z grupy 732 dzieci, 308 to chłopcy w różnym wieku, z różnymi zdolnościami i z różnym pochodzeniem. Jedni bardzo poważni i pracowici, inni niefrasobliwi, kilku „zabijaków”. Niektórzy przodowali w gimnastyce i biegach, inni wyróżniali się w grze w rugby.” (21)
„Doświadczenia kulinarne w obozie nie były wyłączną domeną dziewcząt. Wielkim wyczynem wśród chłopców było zdobycie wystarczająco cukru ze stołówki dla przetopienia na lepką „mordoklejkę” na ognisku podczas wycieczek w wolne dni.” (22)
„Pamiętam swobodę, jakiej tam doznawaliśmy. Dzięki temu prawie całkowicie udało się mnie i zapewne wielu innym nadrobić utracone dzieciństwo” (23)
„Budowanie domków na drzewach, łapanie i ujeżdżanie owiec, wdrapywanie się na drzewa i wybieranie jaj z ptasich gniazd było częścią zaznajamiania się chłopców z przyrodą. Wielu z nich nabrało wyjątkowej wprawy w ukrywaniu wypadów do okolicznych sadów i pól z soczystą rzepą. Niekiedy farmer starał się złapać sprawców, ale oni zawsze umknęli jego pogoni. Czasami poszczuł ich psami, jednak i one musiały ustąpić, skomląc po serii strzałów z procy.” (24)
„Łowienie węgorzy i pstrągów na wędkę domowej roboty zawsze zachwycało. Któryś z chłopców zabrał się do tego z dynamitem, co było głupie oraz niebezpieczne i oczywiście spowodowało dochodzenie władz obozowych, a także policji.” (25)
„Szalałam ze szczęścia. Po dwóch latach chorowania na malarię i połykania tysięcy tabelek, po osłabieniu takim, że nie mogłam wejść po schodach, po ciągłych pobytach w szpitalach i straconych lekcjach, byłam nareszcie zdrowa. Mogłam chodzić po górach, kąpać się w rzece i grać w siatkówkę. Byłam normalną nastolatką.” (26)
„Do tych cudownych ludzi zaliczam liczne rodziny, które przyjmowały polskie dzieci na szkolne wakacje. Musiało ich to kosztować dużo cierpliwości, żeby zabawiać, uczyć, a może nawet znosić kaprysy emocjonalnie uszkodzonych przez wojnę dzieci, które nie rozumiały ich mowy.” (27)
Wspomnienia:
Henryka Aulich: 20 Janina Chrzczanowicz: 4 Henryk Dziura: 23 Halina Fladrzyńska: 2, 9, 10, Ryszard Gołębiewski: 18 Dioniza Gradzik: 26, 27 Józef Jagiełło: 19, Bogusław Januszkiewicz: 6, 13, 21, 22, 24, 25 Krzysztof Jasiński: 7, 17 Zenona Łakoma: 12, Janina Malczewska: 14 Irena Ogonowska: 3, 5 Maria Rombel: 8, 11, Czesława Szach: 16 Wanda Szczawińska: 15 Regina Zielińska: 1
Źródło: Całość indywidualnych wspomnień zebrana została w wydanej dziesięć lat temu książce: „Dwie Ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia”.
Fragmenty przygotowane przez portal uchodzcy.info
Według UNHCR, the UN Refugee Agency obecnie 51% wszystkich uchodźców na świecie to dzieci.
submitted by onesadlittleboy to Polska [link] [comments]


2018.03.29 15:34 LuxTimeSklep Zegarki dla dzieci

Zegarki dziecięce - wybierz idealny pierwszy model zegarka dla swojej pociechy. W sklepie znajdziesz duży wybór zegarków dla chłopców i dziewczynek. Sprawdź już dziś naszą ofertę i spraw prezent na urodziny, mikołaja lub komunię swojemu synowi lub córce.
submitted by LuxTimeSklep to u/LuxTimeSklep [link] [comments]


2017.12.18 23:49 ben13022 Jak nie zostaje się gwiazdą piłki. O Adrianie Doherty który mógł być drugim Giggsem.

Adrian Doherty mógł być drugim Giggsem lub Messim. Talent i determinacja jednak nie wystarczyły. Dziś nikt o nim nie pamięta. Zrobić karierę w piłce nożnej nie jest wcale łatwo. W Anglii udaje się to jednemu chłopakowi na 8 tys. poświęcających młodość na treningi. Kiedy 8 października 2016 r. w 40. minucie meczu eliminacji do mistrzostw świata w Rosji Arkadiusz Milik odniósł kontuzję w starciu z Duńczykiem Jannikiem Vestergaardem, było jasne, że czeka go trudna rehabilitacja i długa walka o powrót do formy. Milik rozgrywał właśnie niezły mecz w barwach reprezentacji, a co ważne, świetnie przyjął się w nowym klubie. Po niezbyt dla niego udanych mistrzostwach Europy, gdzie mimo jednej strzelonej bramki daleko mu było do roli jednego z liderów kadry, jaką odgrywał w trakcie eliminacji, przeniósł się z Ajaksu Amsterdam do SSC Napoli za 35 mln euro.
Transfer robił wrażenie nie tylko kwotą, ale i skalą wyzwania, Milik miał bowiem zastąpić króla strzelców Serie A, Argentyńczyka Gonzalo Higuaina, który zamienił Neapol na Turyn. Wychowanek Rozwoju Katowice z miejsca zaczął zdobywać bramki. Tuż przed kontuzją był najbardziej wydajnym napastnikiem w Europie: gola strzelał co 53 minuty, częściej niż Messi. Zerwane więzadło w lewym kolanie oznaczało przynajmniej kilka miesięcy przerwy.
Dwa dni po spotkaniu z Danią napastnik przeszedł operację w Rzymie. Wydawało się, że ma z głowy większą część sezonu, jednak już w styczniu wrócił do treningów, a na początku lutego znalazł się po raz pierwszy w kadrze meczowej Napoli. Drugą połowę sezonu miał wprawdzie dużo gorszą od pierwszych miesięcy, ale letnie sparingi, w których regularnie strzela, wskazują, że w zaczynającym się niebawem sezonie powinien stanowić o sile klubu i reprezentacji.
25 lat wcześniej podobnej kontuzji doznał Adrian Doherty. 23 lutego 1991 r. w meczu rezerw Manchesteru United i Carlisle United 17-latek z Irlandii Północnej uszkodził więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Gdyby nie uraz, najpewniej już 2 marca debiutowałby w przetrzebionej kontuzjami pierwszej drużynie w meczu z Evertonem wraz z Ryanem Giggsem i synem Alexa Fergusona, Darrenem. Nazwisko Doherty'ego nic dziś czytelnikom nie powie. Inaczej niż nazwiska jego rówieśników i chłopców o rok młodszych, którzy są dziś znani jako „Class of '92", najsłynniejsza grupa wychowanków w historii Czerwonych Diabłów. Zalicza się do niej wspomnianego Giggsa, Paula Scholesa, braci Phila i Gary'ego Neville'ów, Davida Beckhama i Nicky'ego Butta. Cała szóstka osiągnęła w futbolu klubowym właściwie wszystko, co możliwe. Ale to właśnie Doherty'emu pisano największą karierę. Porównywano go –jak każdego ponadprzeciętnie utalentowanego chłopaka z Ulsteru – z George'em Bestem. Dla wielu był jak Andriej Kanczelskis, Cristiano Ronaldo i Ryan Giggs w jednym. Ten ostatni przyznawał zresztą, że to Adrian miał prawdopodobnie większy talent.
Gary Neville, wspominając jeden z meczów juniorów United, do których miał niebawem dołączyć, stwierdził, że nigdy czegoś podobnego nie widział. „Trzeba uważać, gdy robi się tego rodzaju porównania, ale z piłką przy nodze zachowywał się jak Messi. Doc (przydomek Doherty'ego – red.) byłby jak Messi albo David Silva. Był nieziemski".
Trudno oczywiście wróżyć, jak potoczyłaby się kariera Doherty'ego, ale nawet jeśli traktować powyższe porównania z dużym dystansem, musi być w nich ziarno prawdy – padają z ust wszystkich, których na potrzeby znakomitej biografii „Forever Young: The Story of Adrian Doherty, Football's Lost Genius" („Wiecznie młody. Historia Adriana Doherty'ego, straconego piłkarskiego geniusza") przepytał Oliver Kay. Zresztą najlepszym dowodem na wyjątkowy talent pochodzącego ze Strabane (położonego niedaleko Derry) chłopaka jest to, że właśnie on jako pierwszy z Class '92 podpisał zawodowy kontrakt. Choć Alex Ferguson proponował mu umowę na pięć lat, Doherty odmówił, wywołując konsternację szkockiego menedżera. Najpierw zasugerował, że lepsza byłaby umowa na rok, ostatecznie zgodził się na trzy. Od zawsze chadzał własnymi ścieżkami. Nie był pewien, czy jako 21-latek będzie jeszcze chciał grać w piłkę. Z drugiej jednak strony mówił ojcu, że w tym wieku będzie najlepszy na świecie.
Możliwe, że tak by się stało, gdyby nie to, że na początku lat 90. zerwanie więzadła było niemal jak wyrok, szczególnie dla nastolatka. W 2016 r. Milik potrzebował trzech miesięcy rehabilitacji, a do gry wrócił po czterech miesiącach. Ćwierć wieku wcześniej Doherty stracił dwa lata, w dodatku te najważniejsze w piłkarskiej karierze, bo to właśnie między 17. a 19. rokiem życia, gdy następuje przejście z piłki juniorskiej do seniorskiej, zwykle rozstrzyga się przyszłość młodych zawodników.
Dlaczego tak się stało? Trudno powiedzieć, czy to kwestia błędnej diagnozy czy tylko pecha. Więzadła krzyżowego nie zoperowano, czekano aż kolano dojdzie do siebie. Po kilku miesiącach Adrian wrócił do treningów. Ból dawał o sobie znać, ale zdawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. W październiku Doherty wznowił treningi. Powrót na boisko okazał się jednak początkiem końca. W meczu z Marine Youth 7 grudnia 1991 r. nadwerężone więzadło uległo zerwaniu. Dopiero niespełna rok po pierwotnej kontuzji, dokładnie 17 lutego 1992 r., Doherty przeszedł operację. Dziś to zabieg niemal rutynowy. Wiąże się z długą przerwą, ale gwarantuje powrót do zdrowia.
W przypadku młodego juniora Manchesteru operacja „nie zakończyła się powodzeniem", jak ujął to Jim McGregor, były fizjoterapeuta United. Doherty nigdy nie odzyskał pełni sprawności. Kiedy w 1993 r. wrócił do gry, Czerwone Diabły były na fali. Klub miał właśnie zdobyć pierwszy tytuł mistrzowski od 1967 r., a juniorzy z Beckhamem, Buttem, Scholesem i Garym Neville'em w składzie sięgali po młodzieżowy Puchar Anglii. Doherty nie mógł się odnaleźć w nowym otoczeniu, nie przypominał zresztą szesnastolatka z niesamowitym startem do piłki, który przeciwników mijał jak tyczki. W czerwcu dobiegał końca jego kontrakt. Alex Ferguson nie był zainteresowany przedłużeniem umowy. Mimo kilku niezłych występów pod koniec sezonu, najbardziej utalentowany do niedawna junior nie rokował większych nadziei. I jak tysiące innych chłopców, nie dostał drugiej szansy.
To, co dla większości nastolatków jest końcem świata, dla Doherty'ego było początkiem nowego, spokojniejszego życia. Wprawdzie po zwolnieniu z Manchesteru Adrian próbował jeszcze sił w piłce, strzelił nawet gola dla Derry City (jedynego w seniorskiej karierze!) po pięknym rajdzie prawą stroną, lecz po miesiącu gry uznał, że wielki futbol się dla niego skończył. Pewnie bez trudu znalazłby zatrudnienie w lepszej lidze niż irlandzka, być może z czasem przebiłby się nawet do któregoś z klubów Premier League, a potem reprezentacji Irlandii Północnej (choć jako katolik nie czuł się najlepiej w kadrze młodzieżowej, w której przeważali protestanci z Belfastu). Postanowił jednak zatrudnić się w fabryce czekoladek w Preston.
Mogłoby się wydawać, że opuścił rodzinne Strabane, by nie słyszeć na ulicach, że to „ten, któremu nie wyszło w United", że porzucił piłkę, by nie zmagać się z łatką niespełnionego talentu. To tylko część prawdy. Futbol dla Doherty'ego nigdy nie był całym światem. Owszem, poświęcał mu się bardzo, przed przenosinami do Manchesteru trenował z zapałem, szybkość wypracował sam – nie była w jego przypadku cechą wyłącznie wrodzoną. Ale za pierwsze odłożone w Manchesterze pieniądze kupił gitarę i maszynę do pisania, a nie jak jego rówieśnicy – krzykliwe ciuchy. Na treningi jeździł rowerem, podczas gdy koledzy z juniorskiej drużyny czekali tylko, aż w końcu kupią pierwszy samochód. Im droższy, tym lepiej. Doherty rzadko też zaglądał do modnych klubów, wolał spędzać czas w knajpkach, w których różni młodzi wykonawcy prezentowali swoje utwory. Słuchał Boba Dylana, zdarzało się, że szedł z gitarą do miasta, by śpiewać „Like a Rolling Stone" czy „All Along The Watchtower". Nie dla pieniędzy, nigdy mu na nich nie zależało, poza tym i tak dostawał wysoką jak na nastolatka tygodniówkę. Dla przyjemności – muzykę i literaturę kochał w równym stopniu co piłkę.
W United Doherty uchodził za dziwaka, choć warto dodać, że dziwaka bardzo lubianego. 16-letni Ryan Giggs nie miał pojęcia, kto to taki ten cały Dylan. Juniorzy interesowali się tym, czym zwykle interesują się chłopcy w ich wieku – piłką i dziewczynami. Adrian czytał rosyjskich i francuskich klasyków, pisał piosenki i wiersze, a na początku kariery w Manchesterze wziął się do, ostatecznie nieukończonej, powiastki filozoficznej „Przygody Humphreya i Bodegarda", która w zachowanych fragmentach przypomina nieco – zachowując wszelkie proporcje – skrzyżowanie Wolterowskiego „Kandyda" z „Bouvardem i Pecuchetem" Flauberta. Piosenki i wiersze Doherty'ego zwiastują niewątpliwy talent: są błyskotliwe, często oparte na efektownych grach słów, a przede wszystkim skrzą się humorem.
Latem 1992 r. przechodzący żmudną rehabilitację Adrian poleciał do Nowego Jorku. Niebawem dołączył do niego przyjaciel muzyk Leo Cussons. Doherty postanowił poszukać szczęścia i nagrać płytę. Kontraktu wprawdzie nie udało się podpisać, ale koncertowanie w Nowym Jorku i życie wśród tamtejszej bohemy było bodaj najszczęśliwszym czasem w życiu młodego piłkarza.
W Preston Adrian zarabiał wystarczająco, żeby się utrzymać. Nie potrzebował więcej. Każdą kolejną pracę traktował poważnie, ale do żadnej się nie przywiązywał. Co pewien czas wracał do Strabane, do kochających rodziców i rodzeństwa, a potem znów wyjeżdżał. Czasem decydował przypadek, jak wtedy, gdy przesuwał palcem na mapie i trafił na Preston, innym razem było to starannie zaplanowane. W 2000 r. postanowił spróbować sił w Holandii. Za pośrednictwem agencji dostał pracę w firmie meblarskiej. W weekend wybrał się do Hagi. Rankiem w niedzielę 7 maja wpadł do kanału. Nie umiał pływać. Wyłowiono go, ale nigdy nie wybudził się ze śpiączki. Zmarł 9 czerwca. Dzień później, w dniu jego 27. urodzin, w Brukseli rozpoczęły się mistrzostwa Europy, które rozgrywano w Belgii i Holandii.
Szybko pojawiły się plotki, że z powodu złamanej kariery sięgał po butelkę, ale z raportu policyjnego jasno wynika, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jak w Dylanowskim „Like a Rolling Stone" Adrian Doherty snuł się „bez domu i celu". Na pogrzebie jego młodszy brat zagrał inną, stosowniejszą do okoliczności piosenkę Dylana, „Forever Young", która zaczyna się od słów „Oby Bóg zawsze cię błogosławił i strzegł".
Tragiczna historia Doherty'ego nie należy do wyjątków. Grający w juniorach Tottenhamu Hotspur Josh Lyons, po tym, jak klub zwolnił go w wieku 16 lat, wpadł w depresję, z której nigdy nie wyszedł. W wieku 26 lat popełnił samobójstwo. Młodzi piłkarze, szczególnie ci najbardziej utalentowani, którym wróży się wielką karierę, zmagają się z presją nieznaną zwykle ich rówieśnikom i często narażeni są na wielkie rozczarowanie. Kiedy trafiają do wielkich klubów w wieku kilku albo kilkunastu lat, liczą, że podbiją świat. W rzeczywistości jednak są tylko trybikami w wielkiej machinie generującej niewyobrażalne dochody. Wszyscy chcą na nich zarobić – kluby, trenerzy, agenci, nierzadko także sami rodzice. Jak podaje Michael Calvin w książce „No Hunger In Paradise: The Players. The Journey. The Dream" („Nie ma głodu w raju. Piłkarze. Podróż. Marzenie"), jedynie 0,5 proc. tych, którzy w wieku dziewięciu lat są częścią angielskiego systemu szkolenia, wystąpi w drużynie seniorów. Dalej jest nie lepiej: 98 proc. tych, którzy w wieku 16 lat otrzymają stypendium klubowe w jednej z drużyn z pierwszych pięciu poziomów rozgrywkowych, nie robi profesjonalnej kariery. Z 400 zawodników, którzy w wieku 18 lat podpisują profesjonalny kontrakt z drużyną z Premier League, jedynie ośmiu gra na tym samym poziomie rozgrywek w wieku lat 22. Albo ujmując rzecz inaczej: z 1,5 miliona chłopców grających w zorganizowanych strukturach juniorskiej piłki do Premier League trafia tylko 180. Szansa zrobienia prawdziwej kariery to 0,012 proc.
W świecie piłki nigdy nie było takich pieniędzy jak dziś. Chłopcy, którzy nie zagrali poważnego meczu, zarabiają po 10–20 tysięcy funtów tygodniowo. Everton sprowadził właśnie 17-letniego obrońcę Lewisa Gibsona i 18-letniego skrzydłowego Josha Bowlera łącznie za 10 milionów funtów. Nie wiadomo, czy którykolwiek z nich zagra kiedykolwiek w Premier League. Przez cztery lata liga angielska zainwestowała 400 milionów funtów w program szkolenia juniorów. Do 2020 r. zainwestuje kolejnych 400.
Kluby coraz częściej zatrudniają psychologów, dysponują wspaniałymi ośrodkami treningowymi rodem z Disneylandu, stwarzają wprost idealne warunki do rozwoju, ale nadal traktują zawodników jak towar, możliwość zarobku. Obiecują wspaniałe kariery, ściągają setki chłopaków, choć niewielu z nich dostanie szansę gry, i dają im złudzenie uczestnictwa w czymś wielkim. Gdy potrzebne jest ich wsparcie, zamykają im drzwi przed nosem, jak Manchester United Doherty'emu. A przecież nawet najbardziej utalentowany 15-latek nie może być pewien, że wdrapie się na szczyt. Josep Colomer, jeden z trenerów Messiego, mówi, że widział wielu chłopców równie utalentowanych co Argentyńczyk. Oprócz talentu potrzeba bowiem odpowiednich ludzi w najbliższym otoczeniu, umiejętności radzenia sobie z presją, mentalności zwycięzcy, cierpliwości, pracowitości, poświęceń (zwykle rezygnacji z pozapiłkarskiego życia towarzyskiego i wykształcenia) i mnóstwa szczęścia. Nawet to niczego jednak nie gwarantuje.
Dziesięcioletni Nathaniel Clyne usłyszał w Arsenalu, że jest za mały. Dziś gra w Liverpoolu i reprezentacji Anglii. Freddy Adu miał zostać nowym Pele, w wieku 14 lat grał z dorosłymi, strzelał bramki w amerykańskiej Major Soccer League i podpisywał rekordowe kontrakty z Nike. W pewnym momencie chciał go nawet ściągnąć Alex Ferguson. 31 sierpnia Adu, już 28-letni, przyjechał na testy do beniaminka polskiej Ekstraklasy, Sandecji Nowy Sącz, tylko po to, żeby ostatecznie nie dostać nawet szansy zaprezentowania umiejętności. Maciej Korzym gra dziś właśnie w Sandecji, której jest wychowankiem. Nikt nie wróżył mu takiej kariery, jaką przepowiadano Adu, ale jako szesnastolatek przebijał się do pierwszego składu Legii Warszawa, zaliczył testy w Chelsea Londyn i grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Wielkiej kariery nie zrobił, jednak na tle większości rówieśników osiągnął sukces: żyje z piłki, nie został przemielony i wypluty przez system.
Calvin podaje liczne przykłady patologii: od zwolnienia 16-letniego bramkarza, który od piątego roku życia związany był z klubem, za pośrednictwem strony internetowej (dodatkowo z błędem w nazwisku), przez ojca wydzierającego się na sześciolatka po słabym treningu w Manchesterze United, po szemranych agentów, którzy obiecują 12-latkom i ich rodzinom miliony funtów i znikają, gdy tylko coś się nie układa, skautów Manchesteru City, chcących ściągnąć do klubu trzylatka (!), którego matka wrzuciła filmik na Facebooka, i wreszcie łapówki za przyjęcie do klubu. I na koniec ujawniony w październiku 2016 r. skandal pedofilski z udziałem trenerów pracujących w latach 70., 80. i 90., w ramach którego do 30 czerwca 2017 r. zidentyfikowano 276 podejrzanych, 741 ofiar i 1886 przypadków molestowania. Odrzuceni przez kluby piłkarze nie mają pomysłu na życie ani alternatywy, wpadają w depresję, czasem kończą jako członkowie gangów. „Nie jestem w stanie oglądać dziś piłki – mówi jeden z ojców w książce Calvina – bo za każdym razem, gdy widzę młodego zawodnika, zastanawiam się, ile było ofiar".
Sytuację młodych zawodników bodaj najlepiej podsumowuje Chris Ramsey, który w 1999 r. zdobył z reprezentacją Anglii do lat 20 młodzieżowe mistrzostwo świata i trenował takie gwiazdy jak Steven Gerrard, Ashley Cole czy Jonathan Woodgate: „Pomyślcie o dzieciaku, który trafia do klubu w wieku siedmiu lat i zostaje zwolniony jako 18-latek. Przez wszystkie te lata trenuje cztery razy w tygodniu i gra mecze, które – jak mu powtarzają – mają znaczenie. Spędza cały ten czas na dojazdach, pewnie z nazbyt gorliwym ojcem nad głową. Towarzyszy mu rodzeństwo, a on żyje sezonami, choć nie jest jeszcze piłkarzem. (...) Uwielbiam obserwować chłopców przebijających się do pierwszej drużyny. Kocham to. Nienawidzę tylko tego, co temu towarzyszy. Nie cierpię wszystkich tych oszustów. Interesuje mnie chwila, gdy stoję przy linii, krzycząc na chłopaków i wspierając ich. Bywam dla nich bezwzględny. Bywam ich przyjacielem. Uwielbiam ich, kieruję nimi, jestem dla nich psychologiem. Ale po prostu nie mogę znieść pieniędzy, kłamstw, całej tej okropnej strony gry". Legendarny dyrektor akademii Middlesbrough F.C. Dave Parnaby, który postanowił w wieku 62 lat zakończyć pracę przy szkoleniu juniorów, lapidarnie podsumowuje: „To wspaniały sport, tylko branża do kitu".
źródło: http://www.rp.pl/Plus-Minus/308109924-Jak-nie-zostaje-sie-gwiazda-pilki.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]